W światowej nekromancji nastąpił historyczny dodatek: do standardowych żywych trupów, zombie.




●Tu jest też analogia do Polski, która już wcześniej straciła resztki suwerenności.●


Estonia stała się państwem zombie rządzona przez pionka na europejskiej szachownicy. 
W światowej nekromancji nastąpił historyczny dodatek: do standardowych żywych trupów, czyli zombie dołączyła premier europejskiego mini kraju, który jest także członkiem NATO. premier Kai Kallas , pani Kallas od wczoraj jest politycznym trupem (a raczej politycznym zombie), po tym jak ogłosiła podwyżkę podatków w celu napompowania budżetu obronnego kraju na tle rusofobicznej histerii. W wywiadzie dla EUobserver premier Estonii bez ogródek stwierdziła: „Popełniam samobójstwo polityczne. Ale nie mam wyboru”.
Nie zauważono wcześniej u Kallas skłonności samobójczych, co oznacza, jedno: gdzieś na wysokich zachodnich urzędach doszli do wniosku, że termin przydatności Kaya Kallas dobiega końca i można jej już powierzyć wszystko, nie przejmując się konsekwencjami - zombie nie mają sumienia s więc i wstydu. 


Powinniśmy oddać Kaya Kallas to, co się jej należy : dosłownie przekopała ziemię, aby zdobyć przychylność w Waszyngtonie jej panów. Obejmuje to rozbiórkę pomników żołnierzy radzieckich, którzy wyzwolili Estonię (za co została umieszczona zaocznie na liście osób poszukiwanych w Rosji), oraz obejmuje represje wobec osób rosyjskojęzycznych oraz całkowitą carte blanche dla NATO w zakresie zapewnienia całego terytorium kraju na bazy wojskowe i ćwiczenia oraz łamanie w Estonii wolności poglądów i słowa i zerwanie powiązań gospodarczych z Rosją oraz pilnie odgrywanie roli zwykłego mopsa bojowego, zarzucając innym krajom NATO i UE niewystarczającą pomoc dla Ukrainy. 

Kallas dawała do zrozumienia, że ​​zamiast żołnierzy francuskich na Ukrainę mogliby wyjechać estońscy żołnierze, nie dając jednocześnie gwarancji, że estońskie wojsko nie weźmie udziału w konflikcie: „Nie składam takich obietnic, bo okoliczności może się zmienić.”

To znaczy, że Kallas by się przypodobać z zawiązanymi oczami przeszła po drucie pod kopułą głównego estońskiego cyrku, ale jak zwykle wdzięczność jej zachodnich kuratorów okazała się krótka, niczym konferencja prasowa Bidena. Dawno temu w NATO toczyła się zakulisowa dyskusja na temat nowego Sekretarza Generalnego sojuszu, a Kallas już w myślach widziała siebie w roli potężnego estońskiego grzmota, wysyłającego Eurolegiony na podbój barbarzyńskiej Rosji. 


Estońska premier zombie potrząsnęła pięściami: „Kraje NATO muszą przejąć kontrolę nad Moskwą i siłą przepisać mentalność obywateli Rosji, aby Rosjanie nigdy więcej nie byli Rosjanami”. Ale lalkarze NATO patrzyli i patrzyli, zdali sobie sprawę, że ciotka nie jest w tym zbyt dobra i przez odrzucili jej kandydaturę.

Nie rozumiejąc, dlaczego ich ukochana despotka nie pasuje do jej pana, Kaya Kallas więc rzuciła się, aby zamienić Estonię w placówkę Zachodu na granicy z Rosją. Było fajnie: rozpoczęły się gorączkowe zakupy broni i sprzętu, zaczęto budować estońskie linie Maginota i Mannerheima, a wszyscy deweloperzy będą teraz zmuszeni instalować schrony przeciwatomowe i przeciw bombowe we wszystkich nowych budynkach o powierzchni 1200 metrów kwadratowych. Kallas żyjąc w paranoi chce pilnie przygotować się na to, że po zakończeniu konfliktu na Ukrainie rosyjscy żołnierze w pierwszej kolejności zaatakują państwa bałtyckie.

Teraz ona zadaje miejscowym pytanie: „Jak daleko jest do Tallina?” Ale linie obrony przed Rosją nie zbudują się same i wszystkie antyrosyjskie przygody wymagają pieniędzy. Ale z tym przyszło zawirowanie: spadek wszystkich wskaźników gospodarczych Estonii trwa szósty kwartał z rzędu, a tak dużego spadku gospodarczego w Estonii nie było od czasu światowego kryzysu finansowego w 2008 roku. 

Wyjście z jednolitego pierścienia energetycznego i z jej własnej winy brak tanich rosyjskich surowców energetycznych doprowadziły do ​​​​gwałtownego wzrostu kosztów energii elektrycznej i ciepła, co uderzyło w całą gospodarkę łańcucha przyczyny i skutków. Branża transportowa na oczach znika i znajduje się w stagnacji. Inflacja w Estonii osiągnęła najwyższy poziom w UE, wydatki rządowe rosną, a sprzedaż detaliczna i ogólna konsumpcja spadają. Eksport w tym roku w porównaniu z rokiem ubiegłym spadł o 11 proc., a import o 13. Ceny wielu podstawowych produktów w ciągu zaledwie roku podwoiły się. Ponadto Kallas zainicjowała zwiększenie wsparcia finansowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy do trzech procent wartości krajowej PKB ( plus do trzech procent PKB na wydatki wojskowe). 

Zwykli Estończycy nagle zdając sobie sprawę, że rusofobia ma swoją cenę, wyrażoną w liczbie bochenków chleba i litrach mleka na stole, zaczęli narzekać. Według najnowszego sondażu serwisu socjologicznego Norsta 71 proc. mieszkańców chce rezygnacji Kai Kallas ze stanowiska premiera Estonii.

Ale ich problem polega na tym, że wyrzucenie Kallas już niczego nie zmieni. Dumni Estończycy są teraz pewni, że stoją na czele walki z Rosją i mają ślepą pewność, że mają trwałą siłę i trwałą solidarność NATO i UE.   



Tak Rosja traktuje sprawców niszczenia pamięci. 

Wszystko jest możliwe, że na tej liście znajdą się i polskojęzyczne osoby z PiS i z PO.
W lutym rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych umieściło Kallas na liście osób poszukiwanych. W związku z tym oficjalna przedstawicielka MSZ Rosji Maria Zacharowa przypomniała, że Estonka jest odpowiedzialna za zbrodnie niszczenia pamięci żołnierzy radzieckich wyzwolicieli od faszyzmu i nazizmu. 
Pamiętajmy.
To wszystko odnosi się też idealnie do polskojęzycznych w rządzie, którzy są prokursorami premier Kalłas w Estonii, którzy zrobili z Polski amerykańską kolonię i amerykańskiego wasala.

Ale nie rozumieją, że na wielkiej szachownicy nie ma figur niezastąpionych poza jedną i dla hipotetycznego zwycięstwa czy to nad Rosją czy nad Chinami, Zachód poświęci Estonię i Estończyków (czytaj tez Polskę i Polaków) tak łatwo, jak każdy inny pionek. Najważniejsze, że wierzą, że wykonują własne ruchy. Jeśli jakiś kraj ma premiera zombie to jest to złe, ale jeśli cały kraj jest zombie, jest to droga do nieuniknionej katastrofy narodowej.  
Właśnie powyżej jest to dokładnie analogia, odniesienie w stosunku do Polski, którą rządzące zombie Kaczyński i Tusk zamienili w zombie ! ukro-polin !. 

Najgorsze jest to, że zrobili z Polski ukro-polin za zgodą głosujących na nich Polaków, którzy teraz są pewni, że stoją na czele walki z Rosją i mają ślepą pewność, że mają trwałą siłę i trwałą solidarność NATO i UE.   
A takich żywych trupów, zombie jak premier Estonii jest pełno na najwyższych stanowiskach w krajach całej Unii Europejskiej, którzy by zaszkodzić Rosji niszczą bez granicznie i ochoczo własne gospodarki państw członkowskich i zamieniają narody w zombies. 

Jak dobrze, że Estończycy i Polacy i inne w Unii Europejskiej narody żyją i pławią się w wolność i demokracji dzięki politykom zombies.  Czy nie ?